top of page
Szukaj

Autyzm, ADHD czy zaburzenie osobowości? Dlaczego tak często są ze sobą mylone

Neuroatypowość, czy zaburzenie osobowości?


Jednym z większych problemów współczesnej diagnostyki, moim skromnym zdaniem, jest patrzenie na samo zachowanie pacjenta, a nie na mechanizm, który za tym zachowaniem stoi i dziś na to chciałabym zwrócić uwagę. Dwie osoby mogą mieć trudności w relacjach, mogą być impulsywne, unikać ludzi, mieć trudności z regulacją emocji, wydawać się “niestabilne” i doświadczać kryzysów, a źródło ich trudności może być kompletnie inne. No i dlatego osoby neuroatypowe często dostają “pieczątkę” zaburzeń osobowości, w szczególności borderline, unikającej, anankastycznej czy dyssocjalnej (w tej by się mieścił kawałek narcyzmu, jakby co, choć nie cały :)). Problemem jest to, że z zewnątrz objawy mogą wyglądać podobnie, ale “od środka” często są efektem zupełnie innych procesów psychicznych, a nawet neurologicznych czy sensorycznych (tu fizjologia też się kłania). 


Osobowość nie bierze się z czapy. Nie rodzimy się z nią w gotowej formie. To jest “łącznik” pomiędzy naszą biologią a tym, czego wymaga od nas otoczenie z uwzględnieniem faktu, że dla małego dziecka rodzina jest próbką tego, co na zewnątrz i mały organizm traktuje ją jak wyrocznię tego, czym jest świat zewnętrzny. Osobowość więc powstaje na zderzeniu temperamentu, formatu układu nerwowego, sposobu konstruowania procesów poznawczych (takich, jak uwaga, pamięć i nie tylko), środowiska, relacji, ogólnych doświadczeń i sposobu, w jaki otoczenie reagowało na nasze potrzeby - nie tylko rodzice, ale też inne dzieci, nauczyciele, sprzedawca w sklepie i td. 


Sama neuroatypowość osadzona jest mniej więcej ;) w układzie nerwowym. Inaczej przetwarzamy bodźce, emocje, informacje społeczne, inaczej się motywujemy, nasza uwaga pracuje odmiennie, inaczej radzimy sobie ze stresem i przeciążeniem. I tacy, inni, trafiamy do środowiska ludzi neurotypowych od początku dostając komunikat, że jesteśmy zje*ani. Neuroatypowość nie jest zaburzeniem osobowości sama w sobie, ale jest czynnikiem ryzyka, bo przez lata żyjemy w unieważniającym, dla nas często przemocowym, chaotycznym, odrzucającym i karcącym za samo “bycie” środowisku. Takie doświadczenia będą prowadzić do wtórnych adaptacji psychicznych, które mogą iść w kierunku zaburzenia osobowości. Badania pokazują, że osoby neuroatypowe częściej spełniają kryteria zaburzeń osobowości niż populacja ogólna (ludzi neurotypowych). Samo ADHD mocno koreluje z cechami borderline (nie, nie wszyscy adehadowcy mają borderline i nie wszyscy z borderline mają ADHD), a trauma rozwojowa i chroniczne odrzucenie, wytykanie, pouczanie i próba zmieniania tego, co dla nas naturalne mają ogromny wpływ na rozwój regulacji emocjonalnej. 


Jeśli całe życie słyszymy, że jesteśmy “za dużo”, “za mało”, “dziwni”, “leniwi”, “egoistyczni”, “trudni”, “problematyczni”, to organizm zaczyna budować i utrwalać strategie przetrwania. I one mogą być unikowe, mogą być perfekcjonizmem, mogą być emocjonalnym odcięciem, mogą być desperacką walką o samoocenę i swoje miejsce w świecie, finalnie mogą generować ogromny lęk przed odrzuceniem, zależność, people pleasing. I tu pamiętajmy, że pojedyncza strategia nie czyni naszych osobowości zaburzonymi. ICD-11, czyli nowa klasyfikacja, pozwala użyć dowolnej liczby, dowolnych cech z każdego rysu osobowości, aby opisać funkcjonowanie pacjenta i stopniuje te trudności na “lekkie”, “umiarkowane” i “ciężkie”.


Istnieje wiele cech wspólnych dla “czystej” neuroatypowości i zaburzeń osobowości, takich jak trudność z regulacją emocji w taki oczekiwany, “normatywny” sposób, w nasz neurotyp wpisana jest impulsywność, odmienne nawiązywanie i podtrzymywanie relacji, częste przeciążenie emocjonalne, ale mechanizmy tych zachowań są inne, niż w zaburzeniach osobowości. 


Dla nas każda diagnoza jest tak naprawdę “różnicówką”, dlatego “męczycie” się z nami podczas procesu diagnozy opartego na zasadach procesu terapeutycznego. Każde pytanie o neuroatypowość, które od nas słyszycie ciągnie za sobą kolejne: a od kiedy tak masz? A gdzie się tego nauczyłxś? Po co tak robisz? Kto Cię tego nauczył? Istnieje też wiele cech różnicujących, których nie ma w zaburzeniach osobowości, nie ma w neuroatypowości, np. osoba neuroatypowa z defaultu nie będzie prezentowała skrajnego lęku przed odrzuceniem, jej obraz siebie będzie przeważnie stabilny - w tożsamości nie będzie chaosu, nie będzie miała zniekształceń poznawczych. Będzie potrzebować ludzi, będzie czuć emocje, chcieć bliskości, będzie zainteresowana relacjami i będzie tworzyć głębokie więzi. Nie będzie lekceważyć innych ludzi i rozhamowywać się z powodu braku empatii czy egocentryzmu. Nie będzie próbować kontrolować wszystkiego wokół (za wyjątkiem bodźców i planu dnia), nie będzie narzucać swojej wizji każdemu z powodu, że jej racja jest bardziej “mojsza niż twojsza”, a funkcja kontroli będzie głównie sensoryczna i organizująca chaos, podczas gdy osobowościowo ta kontrola zorganizuje cały świat psychiczny - relacje, emocje, moralność, bezpieczeństwo i będzie mocno wpływać na ludzi w otoczeniu. 


Zmierzamy ku formatowi diagnostyki opartemu na funkcji objawów. Dzięki klasyfikacji diagnostycznej ICD-11 przestajemy myśleć wyłącznie o objawach i “zaptaszeniu” tego, co u pacjenta występuje albo nie. Teraz będziemy patrzeć wielowymiarowo, spektralnie, a nie kategorialnie. I to jest bomba, bo człowiek to nie checklista. Teraz w diagnozie osobowości konieczny jest głęboki wywiad i poznanie pacjenta - jego wewnętrznych doświadczeń, histrorii rozwojowej, potrzeb, mechanizmów regulacji, całej struktury jego myślenia ORAZ funkcjonowania układu nerwowego. Dobra diagnoza to nie odhaczanie objawów, tylko rozumienie człowieka. I tego nie da się zrobić testem (choć te są mega pomocne w formułowaniu hipotez badawczych), nie da się zrobić na 20-minutowej wizycie. I w całej diagnozie warto mieć na uwadze, że neuroatypowość może, i często WSPÓŁWYSTĘPUJE z depresją, PTSD, zaburzeniami osobowości i innymi “atrakcjami”, które są wynikiem dorastania w niesprzyjającym środowisku, nie pozwólmy jednak redukować neuroatypowości do samego zaburzenia osobowości, nie olewajmy też osobowości wszystko tłumacząc neuroatypowością, bo osobowość można leczyć, co oznacza ulgę w cierpieniu, której sama w trakcie leczenia doświadczam - POLECAM :) . Nie bójcie się zaburzeń osobowości i przede wszystkim - to do Was pacjenci (ja też pacjentką jestem) - nie wstydźcie, bo to nie Wasza wina, jeśli je macie. Nie mieliście na to wpływu, byliście pasażerem w zderzeniu swojej biologii ze środowiskiem, które jej nie akceptowało. Macie prawo do bycia, do cierpienia, do pomocy i redukcji tego cierpienia. 


Walczcie, jeśli Wam się chce.





 
 
 

Komentarze

Nie można załadować komentarzy
Wygląda na to, że wystąpił problem techniczny. Spróbuj ponownie połączyć lub odświeżyć stronę.
bottom of page