top of page
Szukaj

Czy różnicowanie neuroatypowości od innych trudności naprawdę jest takie trudne?

15 gru 2025
3 minut(y) czytania

Ostatnio widzę coraz więcej szkoleń na temat różnicowania, na przykład traumy od zaburzenia osobowości borderline, ADHD od cPTSD, zaburzeń osobowości według DSM-5, autyzmu od zaburzeń osobowości i biorąc ustawę o zawodzie psychologa oraz odpowiednią do tej ustawy klasyfikację diagnostyczną (nie jest to DSM-5) szczerze zastanawiam się, jak można to pomylić prowadząc w prawidłowy sposób proces diagnostyczny. Strasznie długie zdanie mi wyszło i bardzo krytyczne, albo nawet krytykujące - jeśli to ma być kij w mrowisko, to trudno, uniesiemy. Można nawet teraz nazwać mnie hipokrytką, bo sama na naszych szkoleniach w program wpisałam parę słów o różnicowaniu. A robię to przez gwiazdy typu Gabor Mate twierdzący, że nie ma badań potwierdzających dziedziczność ADHD czy ulubiony chyba w Polsce obecnie lekarz "od ADHD", który twierdził poniekąd, że borderline to ewolucja ADHD, co nie jest prawdą (i takich kwiatków więcej - nie dobijam, bo cała poradnia miała już w mediach aferę o nieprofesjonalne diagnozowanie). Widziałam też jakieś dziwne opinie znanych i lubianych na temat tego, że funkcjoniwanie w spektrum autyzmu przypomina funkcjonowanie z cPTSD. Nie przypomina.



I przez takie opinie, bo nie fakty, znanych i lubianych, musimy poświęcać na szkoleniach czas na pokazanie różnicy pomiędzy kryteriami diagnostycznymi, a pobocznymi efektami funkcjonowania z daną trudnością bądź odmiennością, BARDZO INDYWIDUALNĄ dla każdego człowieka. Gdyby można było z tych pobocznych stanów, przekonań czy "opcji" wyciągnąć "wspólny mianownik", to byłby on zawarty w klasyfikacji.



I tak, nie diagnozujemy ADHD, bo ktoś:


- ma RSD;


- nie umie odpoczywać;


- reaguje na każdy hałas;


- "buja w oblokach";


- prowadzi ryzykowny tryb życia;


- nie ma stałej pracy;


- nie jest w stałym związku;


- miał złe stopnie;


- ma zachowania opozycyjno buntownicze.




- jest cichy;


- byl grzecznym dzieckiem;


- miał dobre stopnie w szkole;


- nauczyciele go lubili;


- dociąga sprawy do końca;


- jest w stałym związku;


- nie wygląda jakby miał_ ADHD.


Diagnozujemy, gdy SPEŁNIA KRYTERIA DIAGNOSTYCZNE w trzech obszarach, na swój, indywidualny sposob, a te trzy obszary to:


- odmienność w kontroli uwagi;


- impulsywność;


- nadruchliwość.



Nie diagnozujemy autyzmu, bo ktoś:


- jest nieśmiały;


- ma jakąś kolekcję;


- jest introwertykiem;


- nie lubi podróżować;


- ma RSD;


- nie ufa ludziom/nie ma przyjaciół/stałego partnera;


- nie lubi próbować nowych potraw;


- lubi porządek;


- lubi zwierzęta;


- nie ma empatii;


- nie czai teorii umysłu.


Nie wykluczamy, bo:


- ma empatię;


- nie lubi zwierząt;


- akceptuje zmiany;


- radzi sobie;


- czai teorie umysłu;


- umie się uśmiechać;


- patrzy w oczy;


- jest kobietą;


- ma przyjaciół;


- jest w stałym związku;


- nie wygląda, jak by miał_ autyzm.


Diagnozujemy, jeśli spełnia kryteria diagnostyczne w dwóch obszarach, na swój, indywidualny sposób, a te obszary to:


- odmienność w sposobie nawiązywania i utrzymywania relacji z ludźmi, w tym komunikacji;


- monotropizm.



Nie diagnozujemy cPTSD, bo ktoś:


- nie ma przyjaciół;


- nie ufa ludziom;


- miał złe dzieciństwo;


- spotkało go coś traumatycznego;


- ma fobie;


- ma lęki;


- źle sypia;


- dysocjuje;


- martwi się.


Nie wykluczamy, bo ktoś:


- radzi sobie;


- nie dysocjuje;


- nie martwi się często;


- dobrze śpi;


- ma przyjaciół;


- nie potrafi zidentyfikowac zdarzeń wyraźnie traumatycznych w swojej historii.


Diagnozujemy, jeśli na swój, indywidualny sposob spełnia kryteria diagnostyczne w trzech obszarach, a są to:


- intruzje;


- unikanie bodźca powiązanego z potencjalną traumą;


- nadreaktywność (to nie jest to samo, co nadpobudliwość).


I nie diagnozujemy komuś DIDa, bo ma części (teoria strukturalnej dysocjacji kłania się).



I tak dalej. A różnicowanie zaburzeń osobowości "od traumy" - bo tak to widziałam ujęte, nie ma kompletnie sensu, bo przetrwałe mechanizmy OBRONNE wynikają właśnie z doswiadczania traumy i konieczności produkowania różnych, patologicznych obron, bo środowisko dorastania było patologiczne. Moi drodzy, żeby nabyć zaburzenia osobowości, to najpierw trzeba przebywać w piekle. A to niewątpliwie jest trauma. Każde zaburzenie osobowości ma początek w traumie. I jeszcze może współwystępować z cPTSD i neuroatypowością.



Zwracam się więc do Was z uprzejmą prośba - nie słuchajcie celebrytów. Słuchajcie specjalistów.



I trzymajcie sie ramy, to nie pospadacie. <-- to jest autyzm . Mój, jedyny.



Daję Wam tu chill zdjęcie z wakacji, bo czemu nie. <-- autyzm. Też mój, jedyny.



 
 
 

Komentarze


bottom of page